Wszystko zaczęło się od tego, że w moich słuchawkach ponownie zapętliło się „Cut” od Hopium. Pamiętam, że jakiś czas temu miałam obsesję na punkcie tego kawałka. Następnie poleciało już z górki. Piosenki same ułożyły się w godzinę przecudownych dźwięków – mamy trochę spokojniejszych rytmów, po czym następuje całkiem fajne przełamanie w postaci bardziej energicznych, aby zakończyć całość czymś spokojniejszym. Enjoy!

 

 

 

Photo credits: Forrest Cavale

Photo by 

  • Brakuje mi tu „Sweet Ophelia” Zella Days, poza tym naprawdę miły set :)

    • Aaaa tak… :) W sumie można by było dodać.. Ale wiesz… jakbym tak dodawała wszystko to by końca nie było :D

  • Słucham pierwszego kawałka i przyznam, że polubiłem:) co prawda nie jestem wielkim entuzjastą muzyki elektronicznej, to mimo wszystko ostatnio coraz częściej uderzam w takie brzmienia! Fajnie, fajnie, zaraz poleci reszta kawałków!

    • ciężko nie uderzać jak się tak rozpowszechnia ;) Cieszę się, że się podoba! :)

  • Ropop

    Ooo takich playlist mi tu brakowało! Strzał w dziesiątkę dziewczyno ;)

    • Ahh.. takie playlisty wywodzą się z dnia i humoru… czasami trzeba na nie poczekać;)