Też macie wrażenie, że od stuleci nie było tutaj postu o jednym artyście? ;) Uff! Czas to nadrobić, dlatego pod natchnieniem świetną muzyką mam dla Was kogoś a niesamowitym wokalem…

Zatem poznajcie Fionę Daniel. Dziewczynę, która przypomniała mi jak bardzo uwielbiam mocne, żeńskie wokale… i jak bardzo mi ich brakuje.

Wszystko zaczęło się od łatwo zapętlającego się Invading My Mind, którego mogliście już posłuchać w ostatniej tygodniówce i w którym Fiona idealnie wykorzystała swoje zdolności wokalne. Wręcz nieświadomie zapętlam ten kawałek od kilku dni… Wiadomo – sporą porcję emocji dostarcza Pablo Nouvelle, jednak to jej wkład sprawił, że oprócz świetnej muzyki mamy magiczne iskierki ;)

 

 

Z czystej ciekawości przyjrzałam się Jej pozostałej działalności i mimo iż nie jest to dużo, to spędziłam bardzo przyjemne chwile z jej kawałkami. Na dzień dobry usłyszałam Three Sisters – Coversong czyli projekt jej i jeszcze dwóch innych artystów, w którym wzięli pod lupę oryginał napisany przez holenderską grupę The Nits, który sam w sobie jest już bardzo przyjemnym kawałkiem. Jednak to cover ma w sobie zdecydowanie więcej muzycznej mocy.

 

 

Dalej poleciało już z górki. Okazało się, że Fiona jest bardzo zaprzyjaziona z alternatywnymi dźwiękami. Jej wokal pięknie wpisuje się w melodyjki indie.  Dwa najlepsze utwory, których warto posłuchać to zdecydowanie Letter oraz Adelaide.  Są po prostu PIĘKNE.

(Dużo lepsza wersja jest na SC Fiony, lecz nie da się go udostepnić więc musicie kliknąć tutaj)

 

 

 

Obydwa pochodzą z drugiej EPki artystki – Backyard wydanej w 2012. Ostatnim kawałkiem jest niemieckojęzyczny Dr ewig Reisendi i o ile, tak jak 3/4 naszego społeczeństwa, mam niewytłumaczalną niechęć do tego języka, tak Fiona sprawiła, że na prawdę całkiem przyjemnie się tego słucha ;)

Inaczej od całości słucha się materiału z jej pierwszej EPki – Drowning (2010). Zaczęłam od „Moon” i o ile początek mnie zaciekawił, tak na dłuższą metę piosenka stała się zbyt ciężka i uciążliwa. Ale może mam tylko taki dzień ;) oceńcie sami.

 

https://soundcloud.com/kuenschtlich/fiona-daniel-moon

 

Dwa pozostałe utwory z tej EPki to Symbol of Love oraz Drowing. Po ich przesłuchaniu pewnie przyznacie mi rację, że Fiona rozwija się w dobrym kierunku – piosenki z pierwszej EPki są dość rozbieżne, zbyt kolorowe i odniosłam wrażenie, że nie do końca przemyślane. Za to materiał z drugiej jest o wiele dojrzalszy, technicznie doskonalszy. Zżera mnie ciekawość co będzie dalej. Współpraca z Pablem na pewno przyniesie Jej rozgłos, którego do tej pory nie miała (mimo iż to nie ich pierwsze spotkanie). Trzymam kciuki i czekam na jeszcze lepszy materiał! A co Wy sądzicie?

 

 

  • No widzisz! Stąd pojawiła się u mnie seria ”muzycy piękni”. Zasypując czytelników dziesięcioma, mają problem z wyczuciem ich. Poświęcając czas jednemu artyście, czytelnicy mogą go poznać :) Genialny pomysł i pięć plus!