Wystarczyła chwila nieuwagi i okazuje się, że nowa płyta Florecne już śmiga na Spotify! Śmiało, słuchajmy!

Ta płyta jest o wiele spokojniejsza od pozostałych. Jak wyjaśnia sama Florentyna nowy album był pisany podczas jej przerwy między trasami koncertowymi i dlatego…

“it comes from a quieter place, one that is less grand and more vulnerable. Without the structure of touring, you have to face your own chaos.”

“I was playing gigs nonstop since I was 21. When I was left to my own devices, I realized I was fucking everything up. I was in and out of a relationship, in and out of drinking too much. It was like constantly picking yourself up and then dropping yourself, picking yourself up and dropping yourself. And that was exhausting.”

I nie, nie jest to płyta o rozstaniu. Welch prosto mówi, że te piosenki są o byciu uczciwym wobec siebie i są jej próbą zrozumienia swojej osoby. Jestem ciekawa, czy odnajdziecie w tych piosenkach także elementy, które pasują do Waszego życia? Dajcie znać w komentarzach!

 

[stag_divider style=”dashed”]

–> KONKURS <–

Mam do rozdania jeden egzemplarz How Big How Blue How Beautiful!  (po długim weekendzie rozdam cały komplet jej płyt przez newsletter (tak, wyślę nowy numer w przyszłym tygodniu! ;)) lub na facebooku. Stay tuned! :))

Żeby zdobyć krążek, zostawcie w komentarzu piosenkę, która najlepiej opisuje… Was samych :) Czyli taką, z którą się utożsamiacie. Dopiszcie też kilka słów wyjaśnienia!

 

WYNIKI

Tak jak pisałam na Fb – jestem Wam ogromnie wdzięczna za udział w konkursie! Za każdą piosenkę i historię. Bardzo, ale to bardzo ciężko było mi wybrać jedną osobę przy tylu fajnych odpowiedziach. Jednak płyta powędruje do… Anity Z.

Jednak nic straconego, niedługo będzie można zgarnąć jeszcze raz nową Florence – stay tuned!

 

  • Angelika Angela Oik

    Ta płyta jest tak cudowna,że trudno wybrać jaka piosenka opisuje mnie najlepiej. Za pierwszym odsłuchaniem jest to Delilah a za drugim już Third Eye, za kolejnym Hiding. I na prawdę trudno wybrać. W wersji targetowej jest jeszcze Pure Feeling. Katuję tą płytę od tygodni dzięki Spotify właśnie i miło by było ją mieć w swoich rękach :) Jednak wybieram Delilah. Ta piosenka w ostatnim czasie najbardziej opisuje moje uczucia, jakby ktoś zapytał mnie co czuję, podesłałabym mu link właśnie do tego utworu, ponieważ jest genialna w każdym dźwięku, słowie, muzyce. Aż pozwolę sobie zacytatować
    „Too fast for freedom
    Sometimes it all falls down
    These chains never leave me
    I keep dragging them around”

  • Olga Stachowicz

    https://www.youtube.com/watch?v=bd2B6SjMh_w

    Cała ja. Zmieniające się, pulsujące, wybuchające, eksplodujące myśli, których jest ponad tysiąc na minutę, ciągle coś się musi dziać, dynamicznie, z tempem! boję się jednego dnia, w którym nie będzie nic do roboty! Co wtedy? Co z moim „Crazy” mózgiem?

    • Hahaha, uwielbiam ten kawałek :) I faktycznie, może nieźle opisywać życie!

  • Uprzedzam, że utwór totalnie nie w twoim guście.
    Flyleaf – „Fire Fire”.
    https://youtu.be/IfJWBjECCxE
    Ze względu na m.in. te słowa:

    „Almost thought we made it home,
    But we don’t know this place at all,
    That’s enough now dry your tears
    It’s been a long eleven years

    You’re ashamed of where you’re from,
    Crying ’cause your father’s drunk
    We can’t die because we’re young
    At least that’s what we heard in a song”

    Ten tekst opisuje mnie za czasów mojego mieszkania w Trójmieście. Które było bardziej ucieczką, niż jakimkolwiek dojrzałym krokiem.

    • No nie w moim, ale dzięki wielkie za podzielenie się historią!! <3

  • O matko kocham tą płytę, zupełnie inna Flo, bardziej przyziemna, może dojrzalsza, ale nadal to ona. Nie ma już tylu szaleństw, są spokojne numery, ale jak zawsze są one dopracowane i oryginalne!

    Trudno mi wybrać utwór, który mnie opisuje, bo jestem strasznie zmienna i wszystko zależy od nastroju. Ale gdybym miała wybrać to na myśl przychodzi mi „Sobą być” Bakshish, chociaż nie mogę znaleźć w internecie innej wersji niż tej z koncertu.

    Mimo codziennych problemów staram się kierować słowami tej piosenki i myślę, że opisuje ona trochę to, że wyróżniam się spośród innych. Podejściem do życia, pasjami, charakterem. Jestem przede wszystkim sobą. Ale często potrzebuje tej piosenki żeby mnie uspokoiła. :)

    „W codziennych spraw natłoku
    Celu nie trać nigdy z oczu
    Zrozum, uwierz, poczuj
    Twój jest święty spokój
    W codziennych spraw natłoku
    Złe myśli odrzuć, zablokuj
    Pamiętaj, zawsze bądź tylko sobą”
    Pierwszą osobą, niepowtarzalną

  • Suasos

    to najlepsze moja nuta świata, śpiewają ją mega goście (ale i wersja z Joss Stone jest OSOM <3), ale i to genialne zasady, którymi usilnie staram się kierować. oddychaj, szukaj swojego miejsca, znam swoje imię, pilnuj celu, a się nie zgubisz, wkrótce trafisz na przyszłe swoje :) i na przykład kiedy przed sesją wszyscy panikują 'no to do zoba we wrześniu' ja dostaję magicznego motywacyjnego kopa i mówię 'no jasne, chyba nad jeziorkiem'. siła i moc, jak ta nuta. taka staram się być. taka bardzo chciałabym być.

    + takie niby proste, a jak dobre rady:
    'If it's a broken part, replace it
    If it's a broken arm, then brace it
    If it's a broken heart, then face it' <3

    • Bardzo dobry kawałek, z bardzo dobrym tekstem <3 czasami wydaje mi się, że Jason jest dobry na wszystko!

  • Marte

    Piosenka, która opisuje mnie? Zdecydowanie „Should I stay or should I go”. Jestem zbyt niezdecydowana. Rozmyślam nad wszystkim, począwszy od tego co mam zjeść na śniadanie, kończąc na tym czy zacząć się w końcu uczyć, czy olać to, potańczyć i udawać, że umiem śpiewać podsiadłowe „No”. „If I go there will be trouble and if I stay it will be double”. Jak słucham piosenki The Clash, to momentalnie zachciewa mi się zjeść pudełko Prince Polo (skutki zakochania się w tej piosence przez oglądanie ładnych parę lat temu reklamy wymienionych batonów), co może przyczyniać się jeszcze do nadmiarowych kilogramów. Oczywiście zawsze jest: „darling you gotta let me know”, czy mam zjeść te batony, czy też nie XD

  • Izabela Świtala

    Moją osobę ciężko opisać jedną piosenką, ale jeśli miałabym wybrać jedną z ważniejszych byłaby to właśnie ta. Bliska memu sercu, ponieważ posiada przesłanie o którym staram się pamiętać. Za każdym razem, gdy zaczynam odczuwać, że zatracam się i powoli zapominam o pięknie otaczającego nas świata przypominam sobie te słowa:
    ,,But baby I’ve been, I’ve been prayin’ hard
    Said no more counting dollars
    We’ll be counting stars”
    Ten utwór jest jak ja: zmienny, z wyższymi nutami jak i tymi niższymi, czasami dźwięki wchodzą mocnym kopem, a w innych momentach jest spokojnie. Niby prosty, a jednak ma w sobie coś magicznego. Pełen sprzeczności, a jednak układa się w zgodną całość. Wszystkie elementy do siebie pasują. Jest idealnym moim odzwierciedleniem. Motywuje mnie do działania, a jednocześnie uspokaja, zmusza do zastanowienia się co jest dla mnie najważniejsze.

    • Dzięki za odpowiedź! Ja bardzo ale to bardzo uwielbiam ich „I Lived”, zawsze przypominam sobie o nim gdy coś mi nie idzie i zazwyczaj pomaga iść do przodu. OneRepublic ogólnie mają w sobie coś takiego motywującego… :) Cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam!

  • Anita Zielińska

    https://youtu.be/7nxO-yPQesA
    Ciężko wybrać jedną, ale zdaje mi się, że będzie to również piosenka FATMu – aczkolwiek nieco starsza :)

    „Here I am a rabbit hearted girl, frozen in the headlights”
    Cóż.. niełatwo się przyznać, że jest się nieco strachliwym, ale oto ja całkiem niedawno – nieco lękliwa dziewczyna o zajęczym sercu. Zestresowana, kiedy ma podołać jakiemuś wyzwaniu, nieco histeryczka, kiedy nie wszystko idzie po jej myśli. Trochę niestabilna emocjonalnie, rzekłabym :D

    „I must become a lion hearted girl, ready for a fight”
    Ale to nie tak, że chciałam taka już pozostać, o nie! Walczyłam z tym nieustannie, i chociaż ciężko przełamywać swoje ograniczenia, przemawiać przed ludźmi, co tu dużo mówić – być po prostu pewną siebie i odważną, to z każdą próbą było coraz łatwiej. Czasami pakowałam się w jakieś przedsięwzięcia, czego potem żałowałam, bo musiałam przezwyciężyć ten swój strach – ale zawsze wychodziło mi to w końcu na dobre.

    „And in the spring I shed my skin, and it blows away with the changing wind”
    I tak powoli, powolutku, zmieniałam się (z naciskiem na „powolutku” :D). Nadeszła wiosna, podczas której zrzuciłam ten cały brak pewności siebie. Przełamałam się, zawalczyłam sama z sobą.

    „This is a gift it comes with a price, who is the lamb and who is the knife”

    I tu rodzi się pytanie – czy mój brak pewności siebie był przekleństwem, czy darem? Bo gdyby nie on, nie byłabym tu, gdzie jestem teraz, nie wzięłabym udziału w wielu świetnych przedsięwzięciach – bo bym się bała, nie poznałabym wielu niesamowitych ludzi – bo wstydziłabym się zagadać, nigdy nie wyraziła swojej opinii – w strachu przed krytyką. A tak robiłam to wszystko, trochę na przekór, aby udowodnić sobie, że gdzieś we mnie bije to lwie serce, aż z czasem zaczęło mi to przychodzić z łatwością. Dar był wart swej ceny! :)

    • Woooow, ale pięknie to rozpisałaś <3 Dziękuję!

      Mi w tym kawałku najbardziej podoba się refren:

      This is a gift, it comes with a price
      Who is the lamb and who is the knife?

      Ten pierwszy wers zwłaszcza, lubię go sobie podśpiewywać gdy coś mi się udaje ;)

      • I wychodzi na to, że płyta Florence leci do Ciebie! :)

        Gratuluję! Podeślij swój adres na maila :)

  • Bo bardzo mocno pracowałam nad pozbyciem się swojego diabła, który uparcie siedział na moich plecach i szeptał mi do ucha słowa nienawiści. I, dokładnie tak jak śpiewa Flo, do dziś wracają do mnie te najgorsze chwile, upiory, dają o sobie znać. Na moment lub dłużej wytrącają z równowagi, burzą spokój i wypracowane, nowe, szczęśliwe życie. Ale walczę ze sobą, walczę z tym, co mnie zniewala, „otrząsam się” ze złych wspomnień :)

    • Haha, to też jedna z moich „życiowych” piosenek <3 Rewelacyjnie przypomina jak wrócić na właściwą ścieżkę <3

  • Agnieszka

    Mrocznie, smętnie, ale z nutką nadziei na przyszłość. Marianne Faithfull. Niezmiennie ze mną już od 10 lat, odkąd usłyszałam ją w filmie „Dziewczyna na moście”. Dobra na długie godziny w pociągach i długie rozmowy przy kieliszku wina, czyli coś, co też uwielbiam.

  • Najbradziej utożsamia mnie Lorde – Bravado. Bo czasami chcę komuś wygarnąć jak mnie ciągle wkurza, ale nie mam zbyt dużo siły. Bo mam dużo twarzy, i czasami ukrywam mój śmiech i suchary. Staram się nie być taką sierotą życiową jaką naprawdę jestem. I lubię stawać się sławnym (chociaż na chwilę), ale od razu chcę, żeby wszyscy o tym zapomnieli.

  • Czy tylko ja słucham HBHBHB 20 razy dziennie. Chodzi mi oczywiście o cały album, nie piosenkę :)))))

  • szpiczu

    Obecnie najbardziej identyfikuję się z piosenką „Human” z repertuaru Ellie Goulding. Oczywiście nie mam pojęcia, co chodziło po głowie autorce, kiedy pisała ten tekst, ale na szczęście to nie matura i nie muszę zastanawiać się „co autor miał na myśli”. Dla mnie piosenka mówi o wszystkich niedoskonałościach życia, o wszystkich staraniach w dążeniu, żeby dopasować do otaczającego nas świata. Czasami z przerażeniem patrzę na to co się dzieje wokół. Ciągle uczę się jak żyć, z mniejszym lub większym powodzeniem. Zbieram doświadczenia. Staram się być człowiekiem, być kimś. Kimś więcej niż kolejnym bezimiennym bytem, który chodził kiedyś po świecie. http://www.youtube.com/watch?v=46y8E-RIhdc

  • Anna H.

    To trudne pytanie, tym bardziej, gdy płyta jest tak świeża, ale stawiam na „Make Up Your Mind” z bonusowej części „How Big, How Blue, How Beautiful”. Dlaczego akurat z tą piosenką się utożsamiam? To dziwne, ale zwykle już po pierwszym przesłuchaniu płyty, któraś z pozycji zwraca moją uwagę, przyciąga mnie. Tym razem padło na tę. Myślę, że chodzi między innymi o charakterystyczną dla Florence energię tego kawałka. Rytm utworu już od początku jest silny i zdecydowany, a jednocześnie jego bohaterka jest słaba przez zależność od drugiej osoby. Rozumiem tę piosenkę jako opowieść o silnych, głębokich i uzależniających relacjach między ludźmi, doprowadzających do sytuacji granicznych. Podobnie też widzę miłość, dlatego wybrałam właśnie „Make Up Your Mind”.

  • pannakota

    Rotary – „Na jednej z dzikich plaż”. Skłamałabym gdybym napisała inaczej. Ten utwór towarzyszy mi od 13 roku życia. Wtedy refren opisywał mnie idealnie. Plotłam wianki w parku, biegałam w ogrodniczych turkusowych kaloszach na koncerty (wtedy były wielkim obciachem), zakochałam się w chłopcu z gitarą, nawet nie jednym.
    Do dzisiaj za wiele się nie zmieniło. Dalej lubię tańczyć, kocham wiatr, zwłaszcza gdy czesze mi włosy i ciągle coś gubię. Zwykle głowę…
    Mimo że jestem już starsza i nie taka beztroska jak w gimnazjum to dalej jestem trochę lekkoduchem, który lubi żyć tu i teraz jakby nie było jutra.
    Może nie słucham jej na co dzień, ale lubię do niej wracać. Mam nadzieję, że za kolejne 10 lat też będzie do mnie pasować.

    • wyczuwam bratnią duszę w powietrzu ;) Dzięki za kawałek!

      PS Teraz oddałabym dużo za fajne, turkusowe kalosze ;)

      • pannakota

        Jak miło. :)
        P.S. Też biegałabym w turkusowych. Ciekawe czy są dostępne gdzieś poza sklepami ogrodniczymi…

  • chilli_in_june

    Nie ma chyba innej piosenki, zawierającej w kilku słowach cały „manifest”, który sobie bezceremonialnie przywłaszczyłam, wchłonęłam każdą częścią siebie. Nie mam się bać, wszystko ma swój czas, to ja jestem początkiem na drodze do postawionego celu. Ten tekst daje mi paradoksalnie i spokój, i siłę. Przywraca równowagę w moim małym wszechświecie.

    „Działać bez działaniażyć bez przymuszania
    dawać, otrzymywać, nie wyrywać chwilom”

  • Bardzo długo zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle istnieje jakaś piosenka, z którą się jestem w stanie utożsamić. Przesłuchałam wszystkie, które mam na telefonie (trwało to dość długo), ale nadal nic. I to chyba dzięki usilnemu myśleniu o niej, dzisiaj przyśnił mi się koncert Paramore, pierwszego zespołu, którego twórczość poznałam w całości i słucham go od ponad sześciu lat. Zapamiętałam z niego tylko to, że Hayley powiedziała „now I’m gonna sing the song that express my whole life” i usłyszałam pierwsze dźwięki „Last Hope”. Potem zadzwonił budzik, ale to nieistotne. To piosenka, której słuchałam raz, zaraz po jej premierze. Potem zniknęła z mojej playlisty w niewyjaśnionych okolicznościach.
    Najważniejszym fragmentem jest dla mnie: „And the blood in these veins isn’t pumping any less than it ever has.
    And that’s the hope I have – the only thing I know is keeping me alive”, ponieważ uświadomił mi ogromną wagę nadziei w rozwiązywaniu zarówno codziennych, jak i tych bardziej niecodziennych problemów. To piosenka, w której odnajduję siebie, jako jedyna z tych, które znam. Potwierdza to, co sama czuję, cały czas jest też aktualna, choć ja się zmieniam.

    Link jest do wersji LIVE, bo jest ona znacznie lepsza od wersji studyjnej :) https://m.youtube.com/watch?v=XoYu7K6Ywkg

  • Magda Wiśniewska

    jeśli miałabym wybrać jeden kawałek, który w mojej duszy gra, to zdecydowanie byłoby to „Learning To Fly” nieśmiertelnych Pink Floyd’ów. Dla mnie magiczny i wyjątkowy, opowiadający o walce z rzeczywistością i ciągłym powstawaniu, mimo podcinania skrzydeł. Żadna inna piosenka nie podnosi mnie tak na duchu zawsze przypomina w którą stronę idę, można powiedzieć taki życiowy kompas. Poza żadne inne wersy nie opisują mnie tak dobrze jak te:
    Can’t keep my eyes from the circling skies
    Tongue-tied and twisted Just an earth-bound misfit, I

  • patka99

    Hmm, nostalgicznie i buntowniczo przyzywam imienia „Jenny”! W sumie w moim życiu „zawsze było coś nie tak”- zawodzący przyjaciele, nigdy niespełnione miłości, a z czasem pogoń za sukcesem i nie wiadomo czym jeszcze. Nikt raczej nie pytał „czy ze mną wszystko w porządku jest”, bo jakoś tak to wszystko toczyło się obok, z przyklejonym uśmieszkiem na ustach. „Rozpalona”- bez komentarza, ale z pewnością nikt nie ma pojęcia co kryją moje szare komórki i szkarłatne serce. Nadmiar uczuć i spostrzegawczości to chyba przypadłość wielu i kwestia treningu którego nie nabyłam. Tylko nadal nie do końca wierzę że to co robię ma sens, że gdzieś prowadzi. Bo czasem chce się tak dziecinnie obrócić na pięcie i uciec gdzieś daleko. No i jeszcze ta muzyka i ten śpiew Edyty- szaleństwo i spokój, złość i delikatność, miliony zawirowań. Nic tylko cała ja. Cudowna piosenka!

  • bo nie potrafię sobie poradzić ze stratami i rozstaniami. i z uporem maniaka i wzrokiem szaleńca gnam bez rozsądku w stronę tego, co jest już nie do odzyskania

  • Anna Topór

    Od jakiegoś roku jestem piosenką „I Apear Missing” – Queens Of The Stone Age. To dziwne, bo wcześniej nawet nie byłam tym zespołem. Po usłyszeniu się na żywo na scenie OWF 2014 spodobałam się sobie aż tak ;) Poważniej – w tej piosence dzieje się tak wiele, zupełnie jak w moim i pewnie Twoim życiu. Emocje, kurczę :)

  • ola bzzz

    https://www.youtube.com/watch?v=4lAuvjrrhdQ Pidżama Porno- Stąpając po niepewnym gruncie

    niełatwo jest mówić o swoich nagannych postępkach, ale Grabażowi udało się to zrobić w znakomitym stylu. za dzieciaka nie do końca rozumiałam całe sedno problematyki utworu. wydawało mi się, że kiedy dwójką ludzi targają tak silne emocje, nic nie stoi na ich drodze do szczęścia. im więcej lat mijało, im więcej różnych ludzi kręciło się wokół osi mojego życia, tym bardziej dotkliwie odczuwałam, że to nie jest takie proste, i że, niestety, jest to piosenka o mnie. nie jestem z tego dumna.
    choć czy można walczyć z uczuciami? tętno samo przyspieszało na widok pewnej osoby, nieważne jak bardzo próbowałam z tym walczyć. kilka drobnych rewolucji życiowych doprowadziło do momentu kiedy dosłownie staliśmy naprzeciw siebie i wiedzieliśmy, że oboje tego chcemy, ale ograniczają nas pewne więzy. więzy możliwe do zerwania, ale pewnym było, że zostawią po sobie głębokie blizny.
    los okazał się łaskawy i obecnie oboje stąpamy po pewnym gruncie, tuż obok siebie. lubię wracać do tej piosenki, bo wiem, że może teraz nie do końca mówi o mnie, ale jest jakby częścią historii mojego życia- subtelnie, lirycznie opowiedzianą, a przecież wstydliwą i pełną grzechu. sądzę, że jestem jak ta piosenka- powierzchownie ładna, wewnątrz sentymentalna z sumieniem oblanym cudzymi łzami.

    • Wow, piękna historia, dzięki wielkie za podzielenie się nią i kawałkiem! <3

  • Florentyna Larsson

    To zbyt trudna decyzja wybrać jedną piosenkę. Musiałabym opublikować tu całą moją playlistę z ostatnich kilku lat, by złożyła się na mój kompletny obraz. Poprosiłam więc przyjaciółkę, a ona powiedziała jedno – Serotonina! Shame on me, zapomniałam o tym utworze. A dla mojej przyjaciółki wieczna chwała i sława – ta piosenka to kwintesencja mnie. Opuszczona, po trudnych życiowych przejściach, zagubiona i wiecznie szukająca szczęścia, a ostatnio w pogoni za spokojem potarganej duszy i sensem życia. Jedynie od czasu do czasu ktoś aksamitnym głosem Hansa przypomina mi, że „nie jestem sama”. A chemiczny refren jest tylko dopełnieniem mojego życia, które od niecałego roku wiążę z tą piękną dziedziną nauki.

    https://youtu.be/1xuMcgBwMmw