Godziny spędzone przed klawiaturą fortepianu. Nienawiść przemieszana z romantyczną dawką miłości do dźwięków. Godziny spędzone w pokoju na czwartym piętrze bloku, zamiast na trzepaku.

Dziesięć lat. A może i więcej, po tak długim czasie nie potrafię sobie przypomnieć ile dokładnie trwała moja przygoda z fortepianem. Zaczęło się od lekcji u nauczycielki muzyki, następnie wylądowałam na dwa lata w ognisku muzycznym po czym stwierdzono, że da radę ze mnie zrobić coś więcej i takim sposobem zaczęłam szkołę muzyczną.

 

 

Nie pamiętam, czy w którymkolwiek momencie to lubiłam. Czy byłam zafascynowana i siadałam do ćwiczeń z własnej woli. Po latach, ćwiczenia przerodziły się w nawyk, z którym i tak walczyłam w ramach nastoletniego buntu. Robiłam wszystko by uniknąć zajęć i przekładania palców po klawiszach. Wiem i czuję, że gdzieś we mnie tkwi ten muzyczny pierwiastek, który czasami brał przewagę i pozwalał wydobywać z pianina dobre dźwięki. I nie chodzi o trafienie w dobry klawisz. Za kulisami mówią, że fortepian to jeden z bardziej wymagających instrumentów. Każdy potrafi się nauczyć na nim grać, ale wydobyć z tego topornego instrumentu piękno, wywarzyć dobrze uderzenia by nadać dźwiękom prawdziwe brzmienie, to coś do czego dąży się latami. Do tej pory nie wiem czy kiedykolwiek byłam chociaż blisko.

Mając 28 lat czuję jak budzi się we mnie ten pierwiastek. Mam wewnętrzną potrzebę siadania przed klawiaturą i grania. I to jest pierwszy raz w życiu, kiedy doskwiera mi brak pianina. Kiedy sama z siebie chciałabym przelać emocje na drżenie strun. Zasłuchuję się na przemian w Chopinie i Olafurze. Odnajduję przyjemność w słuchaniu samych dźwięków. Czuję, że dorastam.

 

ODPUSZCZANIE

Dopiero od tego roku uczę się sztuki odpuszczania. Rezygnowania z podniesioną głową i pewnością, że jest to dobry krok. Razem z odpuszczaniem uczę się odwagi. Bo to chyba jej do tej pory mi brakowało. Zerwanie z dobrymi wspomnieniami, które wysysają z Ciebie energię i budzą w teraźniejszości niepokój, to całkiem spore wyzwanie. Jednocześnie, odpuszczając, robię miejsce na inne rzeczy. Nowe przeżycia, o których wcześniej nie myślałam. A dzięki nabytej odwadze moje życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

To właśnie dzięki niej pojechałam ostatnio na spontaniczny zlot klikunastu dziewczyn w Gorce. Nazwałyśmy go zlotem czarownic. Początkowo byłam przerażona wizją rozmawiania z tyloma osobami, trzeciego dnia nie mogłam powstrzymać łez wzruszenia przy pożegnaniu. Siedząc w pociągu do Wrocławia byłam inną osobą.  Po miesiącu od tamtego wydarzenia nie poznaję sama siebie. Jestem w zupełnie innym miejscu w moim życiu. Bardziej słonecznym i leśnym. Trochę więcej możecie o tym przeczytać o tutaj: Ta historia zaczyna się w lesie.

LEŚNA PRZYGODA

Justyna śmieje się, że połączyła kropki. A może nawet nie śmieje, traktuje to całkiem poważnie. Ja do konceptu kropek nie jestem do końca przekonana, bardziej trafiają do mnie puzzle. Puzzle, z których tworzy się całkiem przyjemny dla oczu obrazek. Jest na nim grupa roześmianych dziewczyn, z wiatrem we włosach i opalenizną z leśnej polany, którą znalazły w pobliżu miejsca, gdzie spędzają weekend. Z dala od codziennych spraw – blisko samych siebie. Z dala od miejskich ulic – blisko natury. Z dala od wczoraj i z dala od jutra. Tu i teraz.

Mamy duże plany i ogromne ambicje. Czujemy, że tkwi w nas energia by zmienić życie nie jednej dziewczyny. By rozbudzić je do działania i przejęcia sterów. By dać im miejsce i czas do relaksu i zresetowania pędzących myśli. Ta wizja napędza mnie każdego dnia do wstawania, robienia swojej pracy dziesięć razy lepiej niż do tej pory, a po godzinach działania przy naszym małym, kiełkującym biznesie. Wystarczyło odpuścić jakiś czas temu jedną czy dwie rzeczy. Zyskać klarowność myśli.

 

BLOG

Jak pewnie zauważyliście to wszystko powoduje też u mnie zawahania, co dalej z blogiem. Odpuścić cztery lata pracy? Pisać dalej? Jeśli tak, to czy wytrwacie zmianę wiatru i kierunku, w którym pójdzie moje pisanie? Kto zostanie? Kto dołączy na pokład?

Eksperymentuję. Tekstami taki jak ten. Jestem ciekawa, czy uda mi się tutaj wrócić do korzeni i odnaleźć radość w pisaniu. Trochę ciszy przyda się każdemu. To w końcu także piękna muzyka.

 

🌿🌿🌿

Dodatki, które mogą Wam się spodobać: