Sezon festiwalowy trwa w pełni, przed nami jeszcze 5 dużych, polskich eventów! Wierzę też, że niektórzy z Was wybiorą się gdzieś za granicę :) A jeśli nie planujecie żadnego wyjazdu – zmieńcie to! :D Festiwale to świetny sposób by oderwać się od wszystkiego i zresetować swoje życie :) Nie wiecie gdzie możecie jeszcze pojechać? Sprawdźcie mapę festiwalową od Zalando – przeglądając ją, podjęłam decyzję, że kolejne lato spędzam na festiwalowych wojażach. Odwiedzę WSZYSTKIE eventy :D Serio!

Anyway, od dawna zbierałam się do tego wpisu, więc postanowiłam w końcu zebrać dziewięć rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie wyjazdu. Jestem ciekawa, czy znajdują się one także na Waszych listach? Podzielcie się w komentarzach swoimi festiwalowymi must-have!

1. Kapelusz + porządne okulary przeciwsłoneczne

Czyli zestaw przetrwania. Kapelusz słomkowy wydaje się wręcz pozycją obowiązkową gdy przed nami 3 dni krążenia w pełnym słońcu. Jeśli nie chcecie skończyć z bólem głowy podczas wieczornych koncertów – zaopatrzcie się w jakiekolwiek okrycie głowy! Na 100% będziecie mogli taki kapelusz kupić na terenie eventu, albo być może dostać za free jeśli się dobrze rozejrzycie ;)

Zapomnijcie też o okularach za 20 złotych! Raz a porządnie kupcie takie z filtrem UV i jakimś uniwersalnym designie. I z dobrego materiału. Sama wiem, że te tanie, fajnie wyglądające okulary często sprawiają, że moja twarz się topi po 5 minutach. Lekkie okulary wykonane z dobrego materiału sprawią, że szybko zapomnicie, że macie je na nosie, a dobry filtr także uchroni Was przed bólem głowy.

 

2. Nerka i mały plecak

Nerka to taka cudowna rzecz, która pozwala Ci nie zgubić telefonu i kasy, gdy rzucisz się w sam środek koncertowego zamętu. W sieci jest pełno świetnych designów, więc wierzę, że każdy znajdzie taką, która stanie się integralnym punktem Waszego ubioru ;)

Do małego plecaka, ewentualnie worka, wrzucamy obowiązkowo butelkę na wodę, mokre chusteczki, gadżety festiwalowe, które wpadną nam w ręce i inne rzeczy które wydają się nam niezbędne ;)

 

3. butelka na wodę

Nie wiem czy wiecie, ale na festiwalach butelka wody jest bardzo często dużo droższa od piwa… A że to drugie niestety bardziej odwadnia, proponuję zabranie ze sobą wygodnej i lekkiej butelki którą można napełnić w baniakach z wodą pitną, ktore na pewno są dostępne na terenie festiwalu. A jeśli ich nie zauważycie to warto się zapytać kogoś ogarniętego z obsługi czy woda z kranów jest zdatna do picia. Za granicą to standard, u nas też w niektorych rejonach można śmiało ją pić! Pamiętajcie o tym by zapić każde piwo wodą jeśli nie chcecie skończyć z potężnym kacem kolejnego dnia ;)

 

 

4. płaszcz przeciwdeszczowy

Jeśli pogoda się jednak zepsuje, warto mieć ze sobą coś co ochroni nas przed deszczem i nie sprawi że bedziemy chcieli uciekać do domu ;) Show must go on, nie warto tracić zabawy przez złą pogodę!

 

5. powerbank

Na mojej liście znajduje się on bardzo wysoko, ponieważ ze względu na bloga prowadzę często relacje na wszystkich dostępnych kanałach social media ;) Na terenie festiwalu prawdopodobnie znajdziecie kilka punktów, gdzie można doładować telefon ale często wiąże się to z tym, że musicie przy nim stać przez czas ładowania.

Co do designerskich i wygodnych powerbanków, polecam Wam gorąco Emie, ktore dopiero wchodzą do Polski. Moje cudo, Emie Pop, doładowywało mój telefon dzielnie przez cały dzień i jeszcze trochę, ale przy normalnym użyciu starczy spokojnie na cały fesitwal ;)

Tip: podczas ładowania telefonu ustawiajcie go na tryb samolotowy – bateria naładuje się o wiele szybciej! Ja dowiedziałam się o tym dopiero niedawno ;D

 

6. krem do i po opalaniu, krem na ugryzienia owadów, spray przeciw komarom

Czyli zestaw małego podróżnika. A i nawet jeśli nie zapomnicie zabrać kremu do opalania – pamiętajcie o tym by go używać!! ;) Opalenizna zawsze wygląda pięknie, jednak nie warto dla niej ryzykować zdrowia ;)

A jeśli uważacie, że nic Was nie pogryzie, to… jesteście w błędzie ;) Zawsze znajdzie się jakiś wredny owad, który stwierdzi, że ugryzienie Was to najlepsze co ma do roboty. A żeby tego nie rozdrapywać warto szybko nalożyć wartwę odpoiwedniego kremu czy żelu, który złagodzi swędzenie. W sklepach dostępne są mini wersje takich kosmetyków, więc nie zajmą dużo miejsca, a warto je po prostu mieć!

 

Jeśli chcieliście usłyszeć, że na festiwal warto zabrać… szpilki – włączcie play ;D

7. Nóż i łyżka.

To jest jeden z kompletów, o których zawsze zapominam i za każdym razem mam ten sam problem – czym przekroić rano bułkę? Czym zjeść jogurt? Nóż ma wiele innych fajnych zastosowań, więc zawsze się przyda. W sklepach sportowych możecie znaleźć fajne, lekkie i plastikowe komplety, które świetnie się nadadzą do festiwalowej kuchni ;)

 

8. LATARKA

Mała, lekka, dająca dużo światła. Najgorsze co może się Wam zdażyć to powrót w środku nocy, przez ogromne pole namiotowe bez latarki. Znalezienie swojego namiotu jest ciężkie, a nadepnięcie na śledzie czy potknięcie się o sznurki graniczy wręcz z cudem.

 

9. mokre chusteczki

Najlepiej małe paczki, które można wcisnąć do nerki i mieć zawsze przy sobie. Czy tego chcecie czy nie, Wasze ręce się szybko wybrudzą, a jedzenie nimi nie będzie już takie przyjemne ;)

Z rzeczy, których nie powinniście zabierać, na pewno poradzę Wam:

– dobrych butów – festiwalowe warunki zamienią je w zakurzone i zniszczone obuwie, którego nie da się odratować
– dodatkowej elektroniki – czyli komputerów, tabletów etc. Dajcie się oderwać od rzeczywistości na te kilka dni!
– swojego jedzenia – bardzo szybko się ono zepsuje a na 100% znajdziecie gdzieś blisko jakiś supermarket, w którym możecie zrobić zakupy + skorzystać z klimatyzacji <3
– swoich problemów – serio, wchodząc na teren festiwalu, najzwyczajniej na świecie zapomnijcie o wszystkim. Wykorzystajcie te trzy czy cztery dni by odpocząć. nie warto tracić czasu na coś, na co i tak nie macie wpływu :)

 

I to tyle ode mnie. Za to mam pytanie – bez czego Wy nie jeździcie na festiwale??

Jeśli nadal za mało Wam wskazówek, możecie sprawdzić, co zabierają ze sobą: Stay FlyJak Tu Grać czy Troyann. Woodstock także przygotował fajną listę (byliście tam? Jak było? :))

PS. Na zapętlonym facebooku pojawi się post konkursowy, w którym będziecie mogli wygrać coś fajnego! :) Sprawdźcie koniecznie!

  • Świetny i bardzo przydatny wpis, na pewno skorzystam. W tym roku nie wybieram się na żaden festiwal, ale mam zamiar to nadrobić w przyszłym roku. ;)

    • Dzięki dzięki! :) Koniecznie jedź za rok! Super przygoda!

  • Jo Ma

    i powinnaś zamieścić dopisek: TEGO nigdy nie róbcie na festiwalu – ZAKAZ otwierania parasoli w przednich rzędach ;] Niestety na Męskim Graniu, stojąc w pierwszym rzędzie, doświadczyłam jak kilka osób w rzędzie za mną otwarło w czasie lekkiego deszczu parasole. Ja wolałam moknąć, bo rozgrzewał mnie koncert i nawet nie myślałam o tym by założyć katanę. I może byłam przemoczona, ale dodatkowych (dodam chamskich) pryszniców z cudzej parasolki sobie nie życzyłam ;/

    • O taaak! Zgadzam się z tym tak bardzo bardzo! :) Nie wiem co za ludzie wymyślają przynoszenie parasola na koncerty….

  • Na płacz mi się zbiera, gdy pomyślę, że opuściłam Opener’a w tym roku, a już całkiem mi przykro, że nie będzie mnie na OFFie i nie usłyszę Son Lux na żywo. W przyszłym roku na pewno zabiorę się za to wcześniej i, co najważniejsze dla mnie, skompletuję ekipę :D Jak na razie zaliczyłam Jarocin, ale mnie nie porwał.

    • Wpadaj jeszcze na Live Music Festival! Tam będzie tyyyle dobra! <3