Stało się to nagle. Kolega z pracy zanucił „I wanna make you happy” i nie było odwrotu. The Kooks ponownie zapętliło mi się w słuchawkach. Postanowiłam napisać krótki (haha) post podsumowujący moje ulubione piosenki.. Ciekawa jestem czy podzielacie mój wybór…

 

 

 

 

Od tego jednego chwytliwego refrenu ciężko mi się było oderwać przez kilka dobrych zapętleń – muszę Wam się przyznać, że jest to jedyny kawałek z ich trzeciej płyty, który kojarzę. Mimo całej mojej miłości do niej, podzielam powszechną opinię, że trzecia płyta była najmniej udana ze wszystkich. Do tej pory omijam ją szerokim łukiem, dlatego szybko dałam się ponieść kolejnym ulubionym trackom.

 

 

 

 

Sway… Pamiętam, że ten kawałek wyłapałam kiedyś na shazama, będąc w jakimś sklepie z ciuchami. Świetny refren idealnie pasował do batalii toczącej się w moim życiu. Nie mogłam się oderwać od tego tekstu przez długie dni.

 

„Still I need your sway, because you always pay for it
And I, and I need your soul because you’re always soulful
And I and I need your heart, because you’re always in the right places”

 

Niektórzy czepiali się, że muzycznie jest to kopia Wonderwall Oasis, że tekstowo nie ma sensu itd itd. Na mnie ta piosenka po prostu robi wrażenie, wywołuje ciary i mnóstwo wspomnień. Gdybym w końcu stworzyła swój top wszechczasów, na pewno znalazłaby się dość wysoko ;)

 

 

 

 

Chyba, żaden post o The Kooks nie mółgby się obyć bez tego uroczego kawałka, który wywołuje u mnie nagłą potrzebę pojechania nad morze. Kiedyś pisał o tym Andrzej. Zawsze gdy usłyszę ten kawałek przypomina mi się piękna, opustoszała duńska plaża – z ogromnymi kamieniami, zimnym piaskiem i jeszcze zimniejszymi powiewami mocnego wiatru. Właśnie na taką plażę chciałabym trafić. Gdzieś gdzie wiatr pobudziłby moje zmysły do dalszego działania, a brak żywej duszy dookoła dał możliwość przemyśleń na dowolne tematy.

 

Seaside_by_raqueltee

 

 

 

Kolejne kawałki na mojej top liście The Kooks to oczywiście „If Only„, „Ooh La„, „Naive„, „Shine” oraz „Do You Wanna„. W sumie to mogłabym pewnie wymienić wszystko co znalazło się na pierwszym i drugim krążku. Wszystkie tracki cudownie się zapętlają….

 

The Kooks postanowili zmienić lekko swoje nastawienie w nadchodzącym albumie. W streamie jest już dostępna ich najnowsza EPka – Down, po której wiemy, że nowy album będzie o niebo lepszy od poprzedniego, ale czy uda mu się przebić debiut?

Chłopcy mówią, że podążają w kierunku upbeat soul, którym zachwycałam się kilka miesięcy temu. W sumie nadal się zachwycam z tym, że ostatnio nic z tego rodzaju nie wpadło mi w słuchawki. Inspirowani The Meters, muzyką z Nowego Orleanu i funkiem, a także dużą ilością Jamesa Browna wywołali sprzeczne odczucia u swoich fanów. „Down”, mimo iż w moim odczuciu bardzo pasujące do ich stylu – trochę funku, trochę bluesa, trochę chwytliwych indie chórków – na mnie to działa ;)

 

 

Na EPce znajdziemy jeszcze “Hooray For Henry”, po którym nie wiadomo czego się można spodziewać w każdej kolejnej sekundzie i do czego dokładnie to porównać. Stworzyli coś całkowicie swojego – plus dla nich. Kolejny „Hold On” zyskał dość dużą popularność w Internecie – być może dzięki swoim podobieństwom do muzyki z lat 70. Całość zamyka cudowna ballada – Melody Maker. Jest najbardziej podobna do ich pierwszych dźwięków… Całość tworzy materiał, który pozwala nam z zapartym tchem czekać na ich kolejny krążek. Premiera przesunęła się z kwietnia na lato, a z lata na 1go września. Znamy już tracklistę i można go zamówić na iTunes ;).

 

Jestem bardzo ciekawa waszych historii związanych z zespołem oraz opinii na temat nowego krążka :) Dajcie znać co sądzicie! Tymczasem ja uciekam zapętlać kolejne piosenki :)

 

[EDIT]

Po napisaniu tego postu The Kooks postanowili być tak mili i wrzucili kolejny kawałek :)

 

 

 

  • Katarzyna Ciemięga

    Seaside.. tęsknie do opustoszałej, gdańskiej plaży, gdzie ledwo wzeszło słońce, gdzie pary 60plus spacerują z psami, a parom 20minus pan, który orał piach, przeszkadzał uprawiać miłość :D

    Mam problem z happy Kooksów- dla mnie jest jakieś takie smutne, to samo mam z happy Pharrella, niby happy, a jednak jakoś spokojnie i smutno, kiedyś właśnie zdałam sobie z tego sprawe, że ta piosenka jednak mnie chyba dołuje:(

    Naive… To mój pierwszy raz z Kooksami, poprzez uszy. She moves in her own way – pierwszy raz z kooksami poprzez struny i moje nieudolne ich szarpanie. Do you wanna – zagwozdka tekstowa (serio oni śpiewają make love TO me, a nie WITH me?!)…

    Czekam na OWF i co pokażą na żywo :)

    • Happy smutne? No co Tyyyy gdzieee? ;)

      z tą zagwozdką tekstową to tak się mówi po angielsku ;) To bardziej taki archaizm który przeszedł ze znaczenia całować/rozmawiać do bardziej zaawansowanych form love ;)

      OWF… Ah. Też tam chcę! :D

      • KasiaC

        przez swoje tempo, mało żywe :D ale ja mam dziwne skojarzenia, a to co wypisałam to właśnie te pierwsze skojarzenia po zetknięciu się z utworem ;-)

  • Co do The Kooks – byłam na Coke’u trzy lata temu, gdzie fani zorganizowali puszczanie baniek i balonów podczas Junk of the heart. Magia!