Ależ ten tydzień był muzycznie dobry! Jestem pod wrażeniem tych wszystkich artystów, którzy dostarczają nam tyle dobra… Ale od początku – na dzień dobry dostaniecie ode mnie pięć żeńskich wokali, które powalają na kolana. Największe ciary dała mi chyba Kaneholler z zeszłorocznym kawałkiem, który przypomina mi bardzo BANKS. To niesamowite duo ze Stanów, ma na swoim koncie o wiele więcej dobrych dźwięków, które możecie znaleźć na ich soundcloudzie. 

Na playliście mamy też powiew świeżości od ALMY, która jest kolejną perełką ze szwedzkiej sceny muzycznej. W jej kawałku odnajdziemy mieszankę neo soulu, trip-hopu i popu. Całość jest perfekcyjnie wyszlifowana, więc można śmiało zapętlać przez długie godziny!

Po ponad rocznej przerwie na scenę wróciła także Lyves, która podobno rzuciła pracę i zaszyła się na poddaszu swojego rodzinnego domu we Włoszech by pracować nad materiałem. Jeśli kolejne kawałki będą równie udane, to jak dla mnie mogłaby tam zostać już na zawsze.

Całkiem fajną dawkę energii dostarczą Wam Black Honey, Hundred Waters i Big Wild, a zaraz za nimi koniecznie przesłuchajcie nowość od Anna of the North czy remix JMSNa. O ile pierwsza część tej Tygodniówki jest całkiem zrównoważona, tak w tej drugiej dzieje się dużo różnych rzeczy – jestem ciekawa, czy przypadnie Wam to do gustu. Dajcie znać w komentarzach, które kawałki zapadły Wam w pamięć!

 

 

  • Filips

    Rozpieszczasz nas. Lyves, Alma i Kanfholler powinny razem zagrać na jakimś festiwalu – magia!