Dzisiaj będzie o moim guilty pleasure, do którego głośno się nie przyznawałam – jest nim zeszłoroczny krążek OneRepublic „Native”. I tak, wiem – „Counting Stars” można mieć już dość od ilości puszczania tej piosenki w stacjach radiowych, jednak całość potrafi skutecznie umilić mój poranek i naładować mnie pozytywną energią.

Duża w tym sprawka wokalisty – Ryana Teddera, który jest bardzo utalentowanym tekściarzem. Oprócz kawałków dla One Republic, stworzył takie hity jak „Rumour Has It” Adele, „Bleeding Love” Leony Lewis, „Love Somebody” Maroon 5 ♥ oraz… Jennifer Lopez, Jennifer Hudson, Alexandra Burke, Backstreet Boys ;D, Beyoncé Knowles, Chris Cornell, Ludacris, Gavin DeGraw ♥, James Blunt ♥, James Morrison ♥, Timbaland, t.A.T.u. ;D, Natasha Bedingfield, Whitney Houston, Daughtry ♥. ( I tak, te wszystkie serduszka oznaczają moje inne zauroczenia ;)).

Więc ustaliliśmy już, że Ryan pisze świetne teksty. A teksty, to moim zdaniem, klucz do sukcesu by mieć udany dzień. Te krótkie zdania, które potrafią zapaść w pamięć i zapętlać się w Twoich myślach przez resztę dnia na pewno w jakiś sposób wpływają na to, jak potoczy się nasz dzień. Dlatego zamiast tekstu Filiżanki wolę wyjść z domu, mając w głowie:

Hope when the moment comes
You’ll say…
I, I did it all!
I, I did it all!
I owned every second
That this world could give
I saw so many places
The things that I did
Yeah, with every broken bone
I swear I lived!

 

 

Więc gdy obudzicie się któregoś dnia, zupełnie wyjęci z rzeczywistości, z jedyną myślą w głowie typu „Wstać, przeżyć, wrócić do łóżka” odpalcie sobie ten kawałek, a później resztę płyty i dajcie się ponieść popowym dźwiękom (nikt oprócz Was nie musi wiedzieć, że tego słuchacie). A następnie wyruszcie w nowy dzień z pozytywnym nastawieniem „dzisiaj czeka na mnie najlepszy dzień mojego życia!” ;)

 

PS Jakie płyty Wy sobie puszczacie rano by naładować baterię na cały dzień? ;)

 

 

 
Bloglovin

  • Kordian Kuczma

    Dla mnie zespół z kategorii zespół „nie przełączam w radiu i nic poza tym” (sęk w tym, że od roku nie słucham radia :D, no ale mogę sobie wyobrazić, że słucham). Swoją „guilty pleasure” bym prędzej nazwał Maroon 5 (w tym „Love Somebody” ;) Do dziś zadaję sobie pytanie, czy ten zespół by przetrwał, gdyby Keane mieli szansę wylansować w Stanach jakiś singiel zanim pojawiło się „Stop and Stare” i czy by jeszcze istnieli, gdyby nie nomen-omen „Wake Me Up” Aviciego. Bo electro-popu z pierwszych singli poza zacofanym RMF nikt od nich nie chciał…, a coś kowbojskiego im się przydało. No ale przecież Tedder to ziomal Timbalanda i Beyonce, a Tom Chaplin to zapatrzony w Coldplay grubasek z hrabstwa Kent… It’s not fair! – jak śpiewała inna pani, która ostatnio mocno korzysta na talencie Keane…

    Na teksty rzadko zwracam uwagę, pierwsze lepsze wyjątki potwierdzające regułę to Pet Shop Boys, Simon & Garfunkel i Prefab Sprout. Kilka tekstów, które zwróciły moją uwagę w ubiegłym roku, wypunktowałem w trzecim od końca wpisie na blogu :) No i Sun City „High”. Niby australijskie electro, ale zupełnie inny klimat, niż Empire of the Sun… http://www.youtube.com/watch?v=izxsmbwn6HA
    Jeżeli będziesz miała siłę wieczorem, zajrzyj na mój Twitter, będzie coś ciekawego :) Miłego dnia.

    • Do dziś zadaję sobie pytanie, czy ten zespół by przetrwał – nadal o Maroon 5? bo się zgubiłam :)

      Ja M5 uwielbiam od lat, chociaż im nowsza płyta tym mniej na niej znajduję dobroci ale sentyment pozostał :)

      Sun City przeslucham :) a na twittera zajrzę :)

      • Kordian Kuczma

        Oczywiście o One Republic – w końcu to oni mieli „Stop and Stare”, a potem kowbojowate „Counting Stars” :) Myślałem, że Maroon 5 zostanie wygryzione przez Foster the People, ale patrząc na „Coming of Age” oni chca teraz bardziej być jak Arctic Monkeys. Dlatego pokładam nadzieję w Fitz and the Tantrums – to jest w tej chwili mój ulubiony zespół z Kalifornii :)

        • Ooo.. nie wiedziałam o nowym kawałku Foster The People, dzięki :)

          Z Fitzem muszę spędzić trochę więcej czasu bo na razie jakoś mnie nie powalili :)

          • Kordian Kuczma

            Opinie moich znajomych są podzielone. Jedni zasmakowali, innych odrzuciło. Najważniejsze to się nie poddac po trzech pierwszych utworach na płycie, bo Break the Walls i The Walker rzeczywiście nie powalają. Najzabawniejsze jest to, że byłem pewny, że oni są z Londynu :)

  • Hah, a dwa dni temu pisałem, że się trochę od nich odwróciłem… bo to prawda, ale: pierwsza płyta, gdy byłem trochę młodszy, bardzo mi się podobała. Drugi album już trochę mniej, choć wciąż byli dla mnie ważnym zespołem. Coś się popsuło przed premierą trzeciego. Nie wiem czemu. Nie czułem ekscytacji jak wcześniej. Nie podpasowało mi „If I Lose Myself”, choć teraz, muszę przyznać, że w miarę mi się podoba, szczególnie ten bardziej taneczny moment, do którego wcześniej miałem uprzedzenia. Także wszystko się może zmienić. Ja za nich trzymam kciuki, bo sympatia do nich wciąż pozostała :)

  • Jo Ma

    Nowy krążek One Republic mi się podoba, ale chyba nie na tyle, aby ukradł całkowicie moje serce. Maroon 5 był ze mną od pierwszej płyty. Uwielbiam ich stare klimaty, nowe płyty są baaardzo męczące, i często te kawałki z dwóch ostatnich płyt puszczano w radio, kiedy byłam na siłowni. No ja się pytam, ile można biegać do „One more night”? No ile? I to ciągle o tej samej godzinie! Za każdym razem… No do tak zwanego porzygu ^^ Może i nie umniejsza to wcześniejszym dokonaniom, ale trauma została.
    A żeby naładować się maksymalnie dobrym energetycznym kopem, bez zaskoczenia nucę (przynajmniej ostatnio) „Stale płynne” Meli oraz w ruch idzie płyta domowych melodii – oni są taaacy pozytywni! I przyznam się szczerze, że jak dzień jest do kitu nucę (też bez zaskoczenia) „dzieeeeń, który zaczął się marnie i marnie skończy się….” :D Have a nice day!

    http://youtu.be/1rPe0BtYvTA <3

  • Firefly

    Lubię one republic jednak na porannki uwielbiam a great big world najnowszą płytę miłość ostatnich dni :)