Odkąd zapowiedziałam, że dzisiaj pojawi się energetyczna lista, która rozbudzi Wasze zmysły na koniec tygodnia, w słuchawkach zapętlały mi się same cudownie usypiające kawałki ;) Już prawie zwątpiłam gdy nagle znajomi przypomnieli mi o przewspaniałym gatunku zwanym electro swing. Jeśli Parov Stelar lub Caravan Palace nic Wam nie mówią – przed Wami dwugodzinna lista kawałków, które skutecznie rozbudzą wasze zmysły i nie pozwolą zasnąć w pracy. Enjoy!

 

 

  • Wygrałaś już pierwszym kawałkiem na liście ;)

    • Mój ulubiony :)

      • Mój też! Kojarzy mi się z genialnym wyjazdem do Anglii. I w ogóle cała płyta „The Princess” jest genialna i przywodzi na myśl wspaniałe wspomnienia z wakacji 2012. A najlepiej wspominam jak w ostatni weekend przed wyjazdem do Anglii byłam z moją mamą w małym pubie w jakiejś wiosce i właśnie puścili całą płytę. Nie wiem skąd ją znali (myślałam, że wtedy była super mało znana), ale zdobyli moje serce na całego! :)

        A poza tym electro swing zawsze spoko :D

        • :):):) Parov jest bardzo znany. Ja uwielbiam jego poprzednie płyty, są troche spokojniejsze ale nadal żywe. W sumie niedługo napisze o nim. Najbliższy tydzień będzie tylko o polskiej muzyce ;)

  • Najpierw poznałem Parova Stelara. To był bodajże One Night In Torino (jeśli lubisz podobne klimaty, to polecam Junior Jacka, zwłaszcza numer Alone, a kojarzony jest z bardzo popowego Superdisco…). I jak tak sobie słuchałem, puszczałem, to zdaje się szwagierka podłapała klimat i mówi: Ty, a znasz Caravan Palace? Dalej już nie muszę tłumaczyć. Potoczyło się samo.
    Trochę inna bajka, ale z dobrą muzyką klubową i elektroniczną kojarzy mi się też Bonobo. Widziałem na żywca (Parova zresztą też). Jedno słowo: CZAD.