Zrzut ekranu 2016-04-10 o 13.53.34

Ostatnio po raz kolejny musiałam zacisnąć mocno zęby i wyjść na bardzo długi bieg by przestać się tłuc od kąta do kąta w moim mieszkaniu. To właśnie wtedy stwierdziłam, że wanderlust wcale nie jest dobrą rzeczą, a raczej klątwą.

Najgorsze są dni, kiedy uderza w Ciebie ogromna fala wspomnień, przemieszanych z marzeniami a Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że w dorosłym życiu rzucenie wszystkiego z dnia na dzień i wyjechanie przed siebie wcale nie jest dobrym pomysłem. A może i jest tylko omja spontaniczność wyparowała z kolejnymi latami?

Jakkolwiek by nie było oprócz milionów zdjęć w Internecie, porozsiewanych po kątach pamiątek z pdróży, jednym z moich mocniejszych wyzwalaczy wanderlusta są piosenki, które z jednej strony nawołują do podróży, z drugiej są muzycznymi pamiątkami które jednoznacznie kojarzą mi się z dużym pleckiem i pustą drogą przede mną.

I to właśnie te kawałki zebrałam na nowej playliście. Nie będę ukrywać, że dość sporo z nich to radiowe hity, które można było usłyszeć niezależnie od kraju w którym akurat się było, bądź piosenki, które podobnie jak w pierwszej części, mają jeden wers, wywołujący mojego wanderlustowego potwora.

Wanderlust #2
czyli rzuć wszystko i zwiedzaj ze mną świat

 

Run away-ay with me
Lost souls in revelry
Running wild and running free

To właśnie Renegades było piosenką, przez które powstał pomysł na te wanderlustowe playlisty. Od kiedy usłyszałam ten kawałek po raz pierwszy, z miejsca stał się moim hymnem. W końcu living like we’re renegades nie dla jednej osoby byłoby spełnieniem marzeń, a fakt, że jest przy Tobie ktoś kto dzieli takie same pragrnienia jest już jak wygrana w totka. A i tak najlepszym wersem z tej piosenki, którego warto się posłuchać, jest:

We are shaped by our thoughts; we become what we think.

 

 

 

I owned every second that this world could give
I saw so many places, the things that I did
With every broken bone, I swear I lived

I Lived od One Republic jest z kolei swoistego rodzaju check-listą do zrobienia zanim zaczniemy się bujać w fotelu i opowiadać o naszych podróżach wnukom. Postanowiłam sobie, że to właśnie do tego kawałka nagram film z najfajniejszej podróży w którą się wybiorę, dopasowując sceny do poszczególnych fragmentów. Zrobię to, zobaczycie! ;)

Hope that you spend your days, but they all add up
And when that sun goes down, hope you raise your cup
Oh, I wish that I could witness all your joy and all your pain

 

 

My body tells me no
But I won’t quit
Cause I want more

My Body od Young the Giant jest jednym z kawałków, na mojej playliście do biegania – ustawiłam go sobie tam w tym momencie, kiedy po raz pierwszy dopada mnie zmęcznie. I to właśnie wtedy refren dodaje mi energii. Tak samo jest podczas podróży.

Z moim chłopakiem mamy dwa kompletnie różne poglądy na podróżowanie. Dla niego podróż = dojazd do punktu A, wylegiwanie się na plaży i powrót do domu w stanie błogiego wypoczęcia, podczas gdy dla mnie podróż to wszystko co dzieje się między punktami A->B->C->D i tak dalej. I czasami dopada Cię zmęcznie, irytacja, wszystko jest za daleko, zwłaszcza ciepły prysznic i wygodne łóżko, czasami chce się usiąść i płakać bo jest się masę kilometrów od domu a na Ciebie leje właśnie jakiś niepolski deszcz. A gdy wracam potrzebuję jeszcze jednego dnia przerwy by się zregenerować bo padam wtedy na twarz i jest to pierwszy raz od kiedy wyszłam z domu kiedy pozwalam sobie na długie wylegiwanie się pod kołdrą.

I właśnie dlatego ten hymn od Young the Giants podnosi mnie na siłach i sprawia, że tuptam przed siebie, wystawiam kciuk w poszukiwaniu kolejnego kierowcy i oddalam się jeszcze dalej od codzienności. I to wtedy czuję, że czerpię z życia garściami.

 

 

The sky’s open wide
There is nowhere for you to hide

Krótko – może piosenka Aurory zdziwi Was w tym zestawieniu, jednak to właśnie ten kawałek sprawił, że już niedługo będę posiadaczką tatuaża, którego zadaniem będzie przypominanie mi o tym by nie siedzieć w jednym miejscu zbyt długo. Nie do końca potrafię wyjaśnić dlaczego właśnie ta piosenka tak na mnie działa, ale wierzę, że pasuję na tej playliście idealnie.

 

 

Oh something good tonight
will make me forget about you for now

Podróżowanie to także forma ucieczki. Przed codziennością, problemami, sobą lub drugą osobą. I bez znaczenia gdzie i kiedy jestem, kawałek Alt-J wprowadza mnie w idealny nastrój do szukania przyjemności w tym co właśnie robię. Zresztą, cały ich album tak na mnie działa, o Bloodflood pisałam już w piosenkach, które dają mi do myślenia.

 

 

Wystarczy. Reszta playlisty to zlepek innych kawałków, których słowa, brzmienie, tempo przywołują to niewytłumaczalne pragnienie wyrwania się z klatki i wyruszenia przed siebie. Też tak masz? Napisz w komentarzu, które piosenki na Ciebie działają w podobny sposób! 

Playlista na Spotify

 

  • Agnieszka

    Piękna playlista. Zaraz się u mnie skończy, i puszczę sobie jeszcze raz od początku!
    Bardzo lubię takie klimaty, na własny użytek nazywam je playlistami „zimny łokieć”. Nic, tylko otwierać okna w samochodzie, wystawiać łokcie – można nawet marzyć o samochodzie z szyberdachem – i jechać w nieznane z głośną muzyką. :)

    • Haha :) Ale fajne skojarzenie :) Taka wycieczka Route 66… Byle przed siebie #marzenie!

  • Madzia

    Większość piosenek już znam i bardzo lubię, więc tym bardziej playlista mi się podoba ;)