Tak jak już ostatnio pisałam podczas zapętlania piosenki Freedom, ogarnął mnie ogromny… wanderlust. Tak, to jest idealne słowo do tego co właśnie czuję. A jest to przeogromna chęć do podróżowania, do zwiedzenia miejsc, w których jeszcze mnie nie było i o których istnieniu mogę jeszcze w ogóle nie wiedzieć.

tumblr_m0pjznz6R61qi8324o1_500

W związku z tym powstała spora playlista, w której zebrałam wszystkie piosenki, które mają dla mnie wanderlustowy wydźwięk. Nie opublikuję jej jednak w całości od razu – jest ona złożona ze zbyt różnych brzmień i podejść do tematu. Postanowiłam stworzyć mniejsze playlisty, w których wyjaśnię dlaczego właśnie te kawałki są mi bliskie i towarzyszą mi w podróżach. Będą one posegregowane raczej gatunkami, a przy okazji wytłumaczę dlaczego przy niektórych z nich czuję się bezpiecznie a inne popychają mnie do działania. Będzie dużo cytatów i dużo własnych przemyśleń. Możecie się nie zgadzać z moimi interpretacjami, zrozumiem to, jednak będzie mi miło, jeśli dołączycie się do mojej muzycznej podróży i podzielicie się piosenkami, które są ważne dla Was w danym temacie.

Wanderlust #1
piosenki, które dają mi do myślenia

W pierwszej playliście przedstawię Wam część, którą ogólnie mogłabym nazwać częścią indie. Dość sporo z tych piosenek daje mi do myślenia. Ich pojedyncze wersy sprawiają, że zapętlam je by usłyszeć tylko i wyłącznie to, co chcę usłyszeć.

 

‚Cause I’m a hopeless wanderer
czyli piosenka o mnie

Playlistę rozpoczyna mumfordowe Hopeless Wanderer piosenka, z którą najbardziej się utożsamiam. I być może nie jest ona wprost o podróżowaniu, jednak dwa tytułowe słowa sprawiły, że znalazłam dla niej swoje własne tłumaczenie. Czasami czuję, że dla mnie nie ma już nadziej. Że będę się włóczyć po tym świecie, uśmiechając się i starając się jak najlepiej wpasować w otoczenie. Jednak cały czas będzie we mnie coś takiego, ten jeden mały element, to przeczucie, które krąży za mną od lat – „to nie tu jest Twoje miejsce”. I mimo iż zobaczyłam kawałek Europy, to czuję, że to było za mało. Że te najważniejsze podróże są jeszcze przede mną. Że gdzieś tam w świecie czeka na mnie… dom.

So when your hope’s on fire
But you know your desire
Don’t hold a glass over the flame
Don’t let your heart grow cold
I will call you by name
I will share your road

Powyższy akapit mógłby stanowić podsumowanie całego mojego towarzyskiego życia. Nie rób sobie nadziei na pozostanie w nim, ale jeśli czujesz, że dobrze nam ze sobą – jest dla nas nadzieja. Staram się nie palić za sobą mostów, ale też, mimo całej mojej otwartości do innych ludzi, nie odkrywam wszystkich kart. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które faktycznie miały szansę poznać to co siedzi w mojej głowie. I to w ich towarzystwie mogłabym wyruszyć i nie oglądać się za siebie.

I will learn, I will learn to love the skies I’m under

Jeszcze jeden ważny cytat. Podobnie śpiewa James Young: I’ll be good, I’ll be good and I’ll love the world, like I should. Zdecydowanie za mało go kochamy. Mam wrażenie, że za bardzo skupiamy się na naszej codzienności, nie doceniając tego, co nas otacza gdy tylko wytkniemy nos poza miasto. Od niedawna na nowo uczę się jak kochać ten świat. Idzie mi coraz lepiej.

 

Awake my soul
czyli piosenka o podejmowaniu decyzji

Kolejna piosenka Mumfordów, której mogę słuchać bez końca. Jest w niej całkiem dużo fragmentów, które lubię, jednak to ten tekst mnie urzekł:

Lend me your hand and we’ll conquer them all
But lend me your heart and I’ll just let you fall
Lend me your eyes I can change what you see
But your soul you must keep, totally free

Spodobało mi się to podejście – „razem możemy zrobić całkiem sporo, jednak pamiętaj o tym by zachować swoją duszę i serce dla siebie. One będą Ci jeszcze potrzebne, nie oddawaj mi całości.” Zresztą, kawałek dalej jest kolejny fragment, który po części wyjaśnia o co chodzi:

In these bodies we will live, in these bodies we will die
And where you invest your love, you invest your life

Tam gdzie dajesz swoją miłość, oddajesz też swoje życie. A żyjesz tylko raz. W tym ciele, które masz teraz, w tym momencie (co również bardzo mocno motywuje mnie do ćwiczeń…). Dlatego warto się zastanowić, czy to co robimy faktycznie jest czymś, nad czym chcemy spędzać nasze dni? Czy osoba, która jest obok nas, jest tą, przy której faktycznie chcemy spędzić resztę naszego życia? Czy miejsce, w którym mieszkamy, jest jedynym w którym będziemy się dobrze czuli?

 

 

Breathe in, exhale
czyli piosenka o oddychaniu

Przy Bloodflood momentalnie się uspokajam. Ta piosenka po prostu przypomina mi o tym, że musimy… oddychać. Tak często o tym ostatnio zapominałam. Kolejne dni leciały tak szybko, że byłam coraz bardziej przerażona mijającym czasem. Zanim jeszcze poznałam prawdziwe znaczenie tej piosenki podobało mi się skojarzenie życia do fal – oddychamy i wydychamy powietrze, przez co przetacza się przez nas życie.

An awesome wave, that rushes skin and widens in blooded veins.

Okazało się, że piosenka jest o przypływie adrenaliny, gdy ogarnia nas nagle strach. W różnych źródłach, różnie piszą – napisał ją Joe, wokalista Alt-J, po tym gdy miał zostać/został pobity w parku Southampton Common (zwanym również Fitzpleasure (inny kawałek z tej płyty)). Jednak w mojej głowie ten kawałek już na zawsze pozostanie piosenką, która przypomina o tym, że warto się zatrzymać, odetchnąć i poczuć przepływające przez nas powietrze. Też tak macie, że mimo ogólnego znaczenia piosenki wybieracie sobie wers, którego się trzymacie i który zmienia ogólne znaczenie? 

 

Oh my my darlin’ keep your head up, keep your heart strong
czyli piosenka o kroczeniu do przodu mimo przeszkód

Jak sam Ben opowiadał, ta piosenka jest o związku. O tym jak potrafimy łatwo wpaść w mroczne miejsca i że trzeba (i można) z nich wyjść i iść dalej. Dla mnie, słowa:

Oh my my darlin’ keep your head up, keep your heart strong
No no no no, keep your mind set in your ways, keep your heart strong

wystarczyły, by stała się ona piosenką pchającą mnie do przodu przy obojętnie jakiej, gorszej sytuacji. Cokolwiek by się nie działo, podnieś głowę, Twoje serce to wytrzyma. Skup się na swoich celach i po prostu idź do przodu. Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Zresztą, na to też mamy cytat:

All I was searchin’ for was me.

Wszystko, ale to wszystko jest w nas. Wszystkie odpowiedzi na pytania, wszystkie decyzje, które należy podjąć, cała siła jaką możemy zebrać. Trzeba tylko to odnaleźć.

 

I’m the queen of nothing
czyli piosenka o zdobywaniu świata

Well I’m nobody’s baby
I’m everybody’s girl
I’m the queen of nothing
I’m the king of the world

Ta piosenka jest dla mnie bardzo podobna do Hopeless wonderer. Przy niej także czuję, że szwędam się po tym świecie i nie do końca wiem, gdzie jest moje miejsce. I wcale nie chcę tego jeszcze wiedzieć. Nie chcę, tak jak zostało opisane w piosence, obudzić się pewnego dnia i poczuć tej przeraźliwej pustki i niespełnienia (które dla każdego jest czymś innym – dlatego szanuję i podziwiam moich rówieśników, którzy już w tym momencie są stuprocentowo pewni, że znaleźli swoje drugie połówki i zakładają z nimi rodziny. Trzymam za nich kciuki, by byli pewni każdego dnia).

And once you asked me well what’s my biggest fear
That things would always remain so unclear
That one day I’d wake up all alone
With a big family and emptiness deep in my bones

Tę piosenkę zapętlam jeszcze dla jednego tekstu, który możemy usłyszeć pod sam koniec, ale jego interpretację zostawię dla siebie:

Tell me something real
Tell me something true
I just want to feel there’s something left that I can do

 

[stag_divider style=”dashed”]

Na playliście znajduje się więcej piosenek i pewnie kolejne będą dochodzi. Znajdziecie tam też kilka kawałków, które są bardziej o miłości niż o podróżowaniu. Te dwie rzeczy mają wg mnie dużo wspólnego, ale jest to wątek na zupełnie inny post. Dlatego nie pytajcie, co robią tam Hey Ho, Seaside, Home czy Mess is Mine. Po prostu są częścią mojej podróży.

To jak, dołączycie się do mojej muzycznej podróży? Chętnie wysłucham waszych doświadczeń związanych z podróżowaniem i muzyką, która Wam towarzyszyła.

 

 

 

  • Jeśli chodzi o muzykę i podróz to dla mnie najważniejszą płytą jest „The Golden Hour” Firewater. Nagrana w Turcji, Izraelu, Indiach, Pakistanie dokumentuje podróż lidera Toda A. To płyta skąpana w palącym słońcu, przesycona kurzem, zabitymi dehcami dziurami, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, ale to też opowieść o stracie i wiecznej ucieczce.
    A to mój ulubiony utwór z niej: https://www.youtube.com/watch?v=NZVPpeaoqyM

    • O wow, nie znałam tego projektu, dzięki wielkie za link – zachęciłeś do przesłuchania! Jak na nią trafiłeś?

      • Grali na Globaltice w 2009 roku. I tak chciałem tam pojechać zobaczyć Murder By Death i Howlin Rain. Mało zespołów grało, więc łatwo było się ze wszystkimi zapoznać. I „zażarło” od razu.

      • Oni są świetni na żywo :) byli na podwodnym wrocławiu w browarze kilka lat temu :)

  • Magda

    baaaaaaardzo fajny tekst, czekam na więcej takich :)

  • Asia Kamińska

    Czytam ten tekst i mam wrażenie… jakbym sama go napisała. Słowo w słowo, czuję to samo. Wiem, że nie będę tu mieszkać. Wiem, że będę się tułać po świecie i mam nadzieję, że znajdę TO miejsce. Że znajdę dom. Mi z podróżą kojarzy się wiele piosenek, cała twórczość Of Monsters and Men,Vance Joya i Beirut’a (chyba podobnie jak tobie, bo piosenka każdego z tych zespołów znalazła się na twojej playliście :3). Jednak jest jedna piosenka, która daje mi taką motywację do działania, taką siłę, jak żadna inna. Jest to piosenka Future zespołu Paramore. Mam wrażenie, że tekst opowiada o mnie i to jest wspaniałe:

    Just think of the future,
    And think of your dreams.
    You’ll get away from here,

    You’ll get away eventually.

    So, just think of the future,
    Think of a new life.
    And don’t get lost in the memories,
    Keep your eyes on a new prize.

    • <3

      Cieszę się, że nie tylko ja tak mam! Życzę Ci, żeby wiatr Cię porwał w dobre miejsce! :)