Z utęsknieniem czekam na tegoroczną edycję Colours of Ostrava. Pojawią się tam gwiazdy, które zapętlam od lat i nigdy nie pomyślałabym o tym, że wszyscy przybędą na ten sam festiwal. Jose Gonzales (chyba popłacze się gdy go usłyszę, serio ;)), Kasabians, MIKA (#będzieskakane!), Björk,  The Cinematic Orchestra, William Fitzsimmons a także artyści, których poznawałam przy pisaniu bloga: Dillon, Augustines, Caribou czy Oscar and The Wolf. Plus te dziesiątki innych zespołów, które poznam krążąc pomiędzy scenami opuszczonego, postindustrialnego kompleksu czeskiej huty. Zajadając czeskie smakołyki i popijając je czeskimi trunkami ;)

Jeśli nie macie jeszcze planów na połowę lipca, gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału w tym festiwalu. Każdy, ale to każdy, znajdzie tam coś dla siebie! Oprócz muzyki, na terenie festiwalu odbywa się całe mnóstwo dodatkowych imprez artystycznych. A jeśli poczujecie się zmęczeni, możecie rozłożyć się na kocyku przed jedną z mniejszych scen lub wrócić na pole namiotowe, które umieszczone jest w bardzo przyjemnym lasku, po drugiej stronie ulicy od terenu festiwalu i zapewniającym ochłodę przed słońcem. Colours of Ostrava jest idealnym rozwiązaniem na wakacyjny chillout.

 

! KONKURS !

To jak… Widzimy się w Ostravie? ;) Dla tych z Was, którzy jeszcze się wahają, mam wolny, pojedynczy karnet, których chętnie oddam w ręce kogoś, kto wypisze 3 rzeczy, których nie można zapomnieć wybierając się na festiwal muzyczny, a o których inni mogliby nawet nie pomyśleć ;). Liczę na Waszą kreatywność! Najciekawsze odpowiedzi pojawią się w osobnym poście na blogu.

Konkurs trwa do 24.06, wyniki ogłoszę 25.06 w tym poście.

Powodzenia!

 

[EDIT]

Karnet wędruje do Gawulek! Nigdy nie przyszło mi na myśl zabranie plastikowego pojemnika (całe szczęście, że wszystkie festiwale na razie przeżyłam w słonecznej atmosferze). Plus ten miswak! Fajne odkrycie, które faktycznie może się przydać ;)

Wszystkim dziękuję za zabawę i fajne propozycje, kilka z nich na pewno pojawi się w moim poście, na który zapraszam w najbliższym czasie! :)

 

  • Małgorzata Basińska

    1. Dobre zatyczki do uszu ( nie takie gąbeczki najtańsze), trzeba dbać o słuch (żeby później nie dudniło w głowie przez tydzień), szczególnie jak nagłośnienie kiepskie albo stoi się przy wzmacniaczu. Dobre zatyczki nie zniekształcają głosu.

    2. Mleko kokosowe w puszce. Najlepszy sposób na kaca, dostarcza wszyskich mikroelementów wypłukiwanych wraz z alkoholem, A jeśli ktoś nie pije to z pewnością mało śpi i je co popadnie więc duża dawka witamin się przyda.

    3. Ogroniacze na buty foliowe coś tego typu: http://zarekawki.pl/wp-content/uploads/2010/09/S73008111.jpg albo reklamówki i grubą taśmę (ochroniacze homemade)

  • Elżbieta Zaremba

    1.korkociąg sposób na poznanie nowych pozytywnych ludków ;)

    2.Mydło dezynfekujące które nie wymaga wody, co by nie zepsuć sobie zabawy przez rewolucję żołądkową

    3. Ładowarkę solarna do telefonu aby zawsze być naładowana :)

  • Margot Rudzińska

    1. Dużą torbę na pamiątkową butelkę wina od jednego z Twoich ulubionych artystów.
    2. Korkociąg, aby móc otworzyć wino od jednego z Twoich ulubionych artystów.
    3. Kieliszek, aby mieć z czego się napić wina od jednego z Twoich ulubionych artystów.

  • metalfish

    1. Chusteczki higieniczne, bo są wielofunkcyjne. Mogą służyć jako stoppery do uszu, do czyszczenia, do ścierania potu itd.
    2. Zapas nakrętek do butelek, bo łatwo zgubić.
    3. Bilet/karnet – byłoby słabo zapomnieć go jakieś kilkaset km od festiwalu. :P

  • Gawulek

    Plastikowe pudełko z nakrętką (np. po kakao) – każdy z nas wie, że pogoda naprawdę bywa
    nieprzewidywalna, a namioty nie są z metalu, więc w przypadku deszczu, można
    schować w takim pudełku drobne rzeczy np. plastry, chusteczki, papier czy notes,
    bez ryzyka zamoknięcia.

    Suchy szampon – wiadomo, z kwestią pryszniców i ich częstotliwością na festiwalach bywa różnie,
    a tłuste strąki na włosach, to nie jest najbardziej efektowna rzecz na świecie
    (tym bardziej jeśli chce się robić miliony sentymentalnych zdjęć), więc
    wystarczy parę psiknięć, a włosy wyglądają jak nowe, bez ich mycia.

    Miswak – nazwa pewnie niewiele komuś mówi, ale jest to rzecz niezwykle przydatna w
    festiwalowo – polowych warunkach. To specjalna gałązka, której można używać
    zamiast szczoteczki do zębów. Co więcej nie wymaga ona ani pasty, ani wody.
    Wystarczy rozgryźć końcówkę i wyszorować nią zęby. Miskwak jest 100%
    bezpieczny, w wybranych sklepach zielarskich można go dostać za parę złotych,
    naprawdę super sprawa.

  • Cezary Pastucha

    Zawsze biorę ze sobą cukierki, okulary przeciwsłoneczne i niewielki, stary aparat kompaktowy. Cukierki podtrzymują energetycznie i przyciągają przedziwnych ludzi, okulary przeciwsłoneczne dają schronienie, a aparat zarejestruje i wypluje po tygodniu 34 klisze wspomnień.

  • Hubert Procek

    jeden kumpel, drugi kumpel, trzeci kumpel! Ekipa jest najważniejsza ;)

  • Antek Osiejuk

    Wyjazd na festiwal to impreza, na którą zabieramy jak najmniej rzeczy! Nie chcemy przecież oprócz namiotu ciągnąć za sobą bagażu +20 kg, ani też oglądać koncertów z wiszącym na naszych ramionach plecakiem, obładowanym „niezbędnymi” drobiazgami. Musimy więc pamiętać jedynie o kilku rzeczach, bez których nasz festiwal nie będzie tak przyjemny. Jak więc wskazać takie, o których nikt inny nie pomyśli nie uciekając się do banałów w stylu biletu, czy ładowarki? Wybrałem trzy rzeczy, których zapomnienie może nam przysporzyć nie lada kłopotów:

    1. W czasach podstawówki, kiedy zapominałem zadania domowego, moja wychowawczyni mawiała: „żebyś ty kiedyś głowy nie zapomniał!”. Wydaje mi się, że ta cenna rada dobrze by się sprawdziła również w warunkach festiwalowych. Do głowy przytwierdzone są tak niezbędne elementy naszego ciała jak oczy, pozwalające przyjrzeć się dokładnie ulubionemu artyście, usta, dzięki którym w odpowiednim momencie będziemy w stanie krzyknąć „brawo!”, czy też „bis!, no i oczywiście uszy, bez których nie moglibyśmy usłyszeć poszczególnych dźwięków ulubionej piosenki. Podejrzewam, że wyjazd na festiwal zapominając głowy jest niemal całkowicie pozbawiony sensu i nie sprawi nam już takiej frajdy.

    2. Do przykrej sytuacji może dojść również, kiedy wprawdzie przed wyjazdem przypomnimy sobie o głowie, jednak w krytycznej sytuacji zapomnimy języka w gębie. Znane są przypadki festiwalowiczów, którzy po przyjściu na wymarzony koncert ulubionego zespołu z Leicester, zapominali właśnie języka w gębie i kiedy podczas refrenu artysta kierował mikrofon w stronę publiczności, pozostawało im jedynie się uśmiechać, a czytając już kilka dni później entuzjastyczny wpis na twitterze o treści „POLSKO jesteś najlepszą publicznością!!” musieli oni ze wstydem przyznać, że tak naprawdę nie jest on skierowany do nich.

    3. Czasem, w warunkach podwyższonych emocji, zdarza nam się także zapomnieć jak się nazywamy. Na festiwalu muzycznym może się to skończyć wyjątkowo przykrą sytuacją, kiedy w kolejce po oranżadę natrafimy na naszą ulubioną artystkę z Oklahomy, poprosimy ją o autograf na odwrocie festiwalowej mapki, a w odpowiedzi na pytanie: „dla kogo dedykacja?” będziemy w stanie jedynie wydukać „yyy..”. Dzięki temu jedyną pamiątką po takim niecodziennym spotkaniu będzie wspomnienie politowania i współczucia w spojrzeniu idolki.

    Jestem przekonany, że moja lista przyda się nie tylko debiutantom, ale również doświadczonym festiwalowiczom i pomoże uniknąć szeregu nieprzyjemnych sytuacji.

  • Roza Plazek

    Moje liche festiwalowe doświadczenie, jakoś za każdym razem okazuje sie wciąż za małe a życie wciąż doświadcza mnie nowymi niespodziankami. Nigdy nie wiesz co ci sie przytrafi a ja jako człowiek życiowo nieogarnięty nie jestem w stanie przygotować sie na wszystko. Z racji tego numerem JEDEN jest: osoba, która zawsze jest przygotowana na wszystko, niezastąpiony kompan, który sprawi, że nigdy nie zabraknie ci suchej maty do siedzenia, gumy do żucia, czy kremu na spieczoną skórę. Nie wolno opuszczać swego towarzysza, ale jeśli już się zagubisz, rozładuje ci się telefon i zapomniałeś, gdzie jest wasze umówione miejsce na takie sytuacje, miej ze sobą numer DWA: powerbank. Podładuje telefon, dzięki któremu można się odnaleźć i cyknąć zdjęcie na odchodnem. Numer TRZY: zapalniczka. To takie trzy w jednym: rozpala żar, otwiera napoje kapslowane, robi nastrój i jasność w mroku, oraz w prosty sposób przysparza ci znajomości (sposób na „masz zapalniczkę” zawsze w cenie). Kiedy zabraknie zapalniczki, to kaplica. Na szczęście w towarzystwie zawsze znajdzie się „zbieracz zapalniczek”, który nigdy nie wie jak to się stalo, że w jego kolekcji znalazla sie twoja i 6447 innych.

  • Kamil Świech

    1. Kilkumetrowa packa na muchy
    Nie ma nic bardziej denerwującego wśród publiczności niż zasłaniający nam występ ulubionego artysty ludzie, nachalnie kamerujący dany występ za pomocą swojego smartfona. W jakim celu? Przecież to niestrudzone media usilnie walczą o akredytacje, dzięki którym zajmują specjalne miejsce na fotografowanie lub kamerowanie, co umożliwia dostarczenie nam znakomitych relacji w wysokiej jakości, które zaś po festiwalu możemy prześledzić. Jeszcze gdyby jakoś niespecjalnie się różniły od relacji, autorstwa domorosłych Spielbergów – może bym zrozumiał. Ale się różnią! Dźwięk nie charczy, obraz nie lata na wszystkie strony świata (błogosławiony statyw!). Na festiwal jadę się bawić, skakać, wyszaleć – nie sterczeć nieruchomo i kamerować. Ludzie, opanujcie się i przy tym nie zasłaniajcie innym! Idę o zakład, że żaden z nich nie obejrzy później tych filmików więcej niż jeden raz. Też mi pamiątka! To już bilet, opaska lub wspólne zdjęcie z poderwanymi co piękniejszymi dziewczętami nie wystarczy jako pamiątka? Stąd packa na muchy, kilkumetrowa, aby strącać jednemu z drugim te telefony z rąk. Dla dobra tych, którzy przyszli na festiwal rzeczywiście się pobawić.

    2. Strój ochroniarza
    Powyższe zachowanie może być zaczątkiem niepotrzebnej bijatyki, ponieważ ci ludzie – w amoku, zafascynowani swoją filantropijną fuchą reżysera – nie zorientują się nawet, dlaczego strąciłeś im telefon z ręki! Jak to tak? Przecież przyjechałem na festiwal stać w miejscu – skakać to sobie możecie razem z dinozaurami. Przeżytek. A jak wiadomo, ochroniarz budzi respekt i tłumi już w zalążku przejaw jakiejkolwiek agresji.

    3. Pampersy
    Na ulubionych artystów czekam ponad rok. Ciekaw ich występu. O niczym innym nie marzę. Rozkojarzony siedzę w pracy i zaniedbuję obowiązki, ponieważ wyobrażam sobie koncert swojego idola! I nagle w trakcie koncertu, po spożyciu niezliczonej ilości kofoli, miałbym opuścić pierwszy rząd za potrzebą? Wykluczone!

  • Natalia Izdebska

    Bardzo ciężko skompletować idealny niezbędnik festiwalowy. Za każdym razem okazuje się, że nasz starannie dobrany asortyment nie wystarcza. Smagani nieoczekiwanymi przeciwnościami losu, zdajemy sobie sprawę, że czeluści naszego bagażu nie posiadają nieskończonego wnętrza, niczym torebka Hermiony w przygodach młodego czarodzieja. Od pewnego czasu, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu: „im mniej tym lepiej”. Oto moje typy:

    Karnet/bilet – bez tego prostokątnego papierka, „uzbrojona po zęby” ochrona, nie przepuści żadnego miłośnika festiwalowej muzyki. Na nic zdadzą się głębokie, pełne żalu przekonywania. Próby przekupstwa, przeskoczenia barierek, odwrócenia uwagi gromkim śpiewem ulubionej piosenki, która w tym samym momencie rozbrzmiewa z ogromnych, scenicznych głośników. Bez tego, ani rusz! Co więcej, ten kawałek makulatury stanowi fantastyczną pamiątkę.

    Uważam, że na tak ogromnym, barwnym wydarzeniu, nie możemy po prostu wtopić się w tłum. Oryginalność jest zauważana i doceniana. Oglądając pofestiwalowe zdjęcia, zamieszczone na różnych, internetowych stornach, dostrzegamy mnóstwo wyróżniających się jednostek, czując lekkie niezadowolenie, smutek, rozczarowanie, zarzucając sobie: „To mogłam być ja!” Aby temu zapobiedź, zabierz:

    Wianek – dużą, wielobarwną, kwiatową plecionkę, która zdecydowanie wyróżni cie spośród dzikiego tłumu. Wyeksponowany, wetknięty w
    rozwiane przez wiatr włosy, stworzy świetny, uzupełniający element twojego stroju. Zapewni świetną zabawę. Zostaniesz zbombardowany milionem pytań o to czy: „Sama go zrobiłaś?, Gdzie można kupić takie cudo?, Oddam wszystkie pieniądze, aby móc, mieć na swojej głowie!”. Przy okazji, gwarantuje wiele darmowych, rozweselających sesji zdjęciowych z jego udziałem.

    Transparent/Banner – jestem pewna, że na wybranym przez nas festiwalu występuje jedna, lub więcej gwiazd, na których widok dostajemy ataku spazmatycznej euforii. Wyrażamy ją poprzez okrzyki szczęścia, szaleńczy taniec, głośny śpiew ulubionych piosenek. Co więcej, jesteśmy w stanie zrobić wszystko, aby dostać się pod samą scenę, poczuć ten niesamowity klimat. A może uda nam się dotknąć skrawka naszego ukochanego artysty? Aby skupić na sobie jego uwagę, wywołać błogi uśmiech na jego twarzy, ewentualnie spowodować, aby przesłał nam soczystego buziaka, a nawet zaprosił na scenę –
    przygotujmy transparent. Nazwa zespołu, tekst piosenki, rysunek, śmieszna wypowiedź związana z którymś z członków. Zabawa i nieopisane emocje gwarantowane!

  • Gawulek

    Jeeeeejjj! <3 Tyle radości!